Męska Gdynia 2022
Dzień 15
Pobudka wcześniej niż zwykle bo dziś dużo więcej do zrobienia.
Postanowiliśmy wyprzedzić nieco plan i nie rozkładać jazdy na dwa dni tylko „machnąć” wszystko na raz.
Świadomie zrezygnowaliśmy na paręnaście kilometrów z głównego szlaku, by choć na trochę odpuścić szuter i dziurawą nawierzchnie a móc cieszyć się porządnym asfaltem. Wiatr znów robił co mógł by uprzykrzyć nam ten dzień… i znów przerwa pod dachem w czasie deszczu, którą na szczęście wykorzystaliśmy na jedzenie.
Dojechaliśmy w końcu do Braniewa i to był przełom tego dnia. W czasie posiłku po murami Muzeum wyszło słońce 😁 trasa zaczęła obfitować w coraz to nowe widoki, które pozwoliły nie myśleć o zmęczeniu i ilości kilometrów.
Droga wzdłuż rzeki Pasłęka mimo mocnego wiatru przypominała nieco nasze „domowe” bulwary i zapowiadała co raz to lepsze odcinki trasy. W końcu dojechaliśmy do Zalewu Wiślanego… 🤩 poczuliśmy się jak nad ukochanym morzem i nabraliśmy nowych sił. Było cudownie a do tego trasa dość mocno zmieniła kierunek i w końcu zaczęło nam wiać w plecy 😁 Bardzo szybko dojechaliśmy do Fromborka gdzie zauroczyło nas centrum tej miejscowości z przepięknym Muzeum Mikołaja Kopernika. Widok z wieży wodnej na którą weszliśmy był obłędny.
Przejazd do Tolkmicka był swego rodzaju wisienką na torcie 😜 leśne, szutrowe ścieżki ułożone tak, że końcówka była już cały czas z górki. To było to, co „tygryski lubią najbardziej” 😁 pędząc prawie 30km/h czuliśmy, że warto było się męczyć a to jest właśnie nagroda… 😁
Wieczór spędziliśmy na kolacji na plaży w Tolkmicku. Piasek, szum fal, zachodzące słońce… Czuć było, że zbliżamy się do mety… ale nikt nie mówił o tym głośno… W pewnym momencie tylko zauważyłem, że Patryk bawiąc się w piasku, wypisał patykiem nad brzegiem: „Męska Gdynia 2022″…























0 komentarzy