Męska Gdynia 2025 : Kraków 🇵🇱 – Triest 🇭🇺
Męska Gdynia ’25 – Dzień 9
Grein
-> Bründl ![]()
Poranek w końcu przywitał nas słońcem… ale takim serio – dla którego chciało się wstać ![]()
I choć początek trasy to znów wał przeplatany z polami, to równiutki asfalt połączony ze słońcem dawał po prostu radość z jazdy…
Wiatr, który przez ostatnie dni hamował nas do 15-16km/h dziś ucichł i pozwolił nacisnąć mocniej na pedały by „pruć” czasem po 28… ![]()
Co prawda przytrzymał nas kolejny „kapeć” ale tylko na chwilę i dalej mogliśmy mknąć wzdłuż Dunaju… Dunaju, który ani na chwilę nie przestawał nas zadziwiać swym ogromem…






Trasa biegła tak szybko, że nim się obejrzeliśmy byliśmy już w mieście Linz. Był czas na zwiedzanie, zwłaszcza, że przebijanie się przez tłumy ludzi w centrum nie należało do najłatwiejszych… Nie wiem czy trafiliśmy na jakieś wydarzenie, ale występów ulicznych, tłumów turystów i policji zamykającej ulice było co nie miara ⛔️










Ostatnia część trasy to kolejny odcinek ciągnący się zaraz przy wodzie, a że w pewnym momencie brakło mostu to i przeprawę wielkim promem udało nam się zaliczyć ![]()
Wieczór spędziliśmy pod jabłonią, zastanawiając się czy jakieś jabłko spadnie nam na głowę i jak przeżyjemy jutrzejszy dzień z zamkniętymi sklepami – bo dziś nie zdążyliśmy zrobić zakupów… ![]()






0 komentarzy