Męska Gdynia 2025 : Kraków 🇵🇱 – Triest 🇭🇺

Opublikowano przez 2rowery w dniu

Męska Gdynia ’25 – Dzień 16

Villach 🇦🇹 -> Gemona 🇮🇹

Słabo przespana noc… Cały czas lało, a pioruny budziły od czasu do czasu… poranek w deszczu… 😞

Zapowiadane „okienko pogodowe” miało pojawić się dopiero o 11… Udało się zebrać i ruszyć w drogę… Znów zaczęło lać… 😞

To już chyba była końcówka naszej cierpliwości… po minie Patryka widziałem, że nie ma to już dla niego nic wspólnego z przyjemnością i chyba obaj chcieliśmy być całkiem w innym miejscu…

Próbowałem rozładować napięcie… wymyślałem na szybko, podśpiewując mało mądre rymowanki 😁 obgadywaliśmy nic nie rozumiejących (miejmy nadzieję 😅) napotkanych Austriaków… wszystko by nie myśleć o padającym deszczu…

I nagle przełom – niczym wielki napis SMILE na niebo wkroczyło słońce… ☀️ Jak gdyby Italia chciała przywitać nas i ugościć piękną pogodą… a granica państwa, to był dopiero początek tego dania… 😁

Pierwsze kilometry prowadzone przez las… parę lekkich wzniesień… Okejjj, ale jakoś nic nadzwyczajnego… Dopiero parę kilometrów dalej się zaczęło…

Idealny asfalt prowadzony raz tunelem, raz wiaduktem, a raz wysoko nad miastem… a wszystko w objęciach gigantycznych gór… Generalnie „ochów” i „achów” nie było końca… 😁 Śmialiśmy się, że jeszcze nigdy nie przejechaliśmy tylu kilometrów bez pedałowania… bo około siedemdziesiąt kilometrów było w większości z lekkiej gorki… 😁

Długie chłodne tunele, po wyjechaniu z których parowały okulary, robiły niesamowite wrażenie…. Wysokie wiadukty pozwalały lepiej dostrzec ogrom gór… a całość krajobrazu ledwo pozwalała skupić się na drodze…

Generalnie – PE – TAR – DA…! 🤩

Wieczorem w miejscowości Gemona nie mogło oczywiście zabraknąć włoskiej pizzy, by nabrać sił, bo w końcu jutro Adriatyk . . . 😁

Kategorie: ROWEREM

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Symbol zastępczy awatara

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *