Męska Gdynia 2023
Dzień 6
Leniwy poranek na campingu na rzeką, rozpoczął się zachmurzonym niebem i nadchodzącą wizją wielu kilometrów…
Ruszyliśmy w drogę…
Profil trasy zakładał 12-sto kilometrową „wspinaczkę” na samym początku dnia. Pogoda chyba specjalnie chciała nam to ułatwić bo nawierzchnia trasy już nie do końca… ![]()
![]()
![]()



Po wjeździe na szczyt w Zlate Hory, podziwiając widoki postanowiliśmy zaplanować ostatni dzień czeskiego odcinka…
W pierwszej napotkanej miejscowości degustowaliśmy Langosze i Kofole
Patryk jako debiutant w tej kwestii był zachwycony, a ja wiedziałem że najlepsze dopiero przed nami… ![]()







Trasa biegła wzdłuż torów kolejowych, wzdłuż rzeki Opavice, czasem mijając niewielkie stawy. Momentami przypominała nasz Velo Dunajec w okolicach Nowego Targu, ale jednak była zdecydowanie mniej urokliwa. Kilometry leciały szybko, pomijając krótką burzową przerwę, którą spędziliśmy pod zadaszonym sklepem.
Ostatnim przystankiem był smak mojego dzieciństwa z wakacyjnych wyjazdów… Smažený sýr a hranolky… Palce lizać ![]()
![]()
![]()








Po trasie mającej 116km rozbiliśmy namiot na campingu w miejscowości Olza.
Szybkie pranie i zabawy na placu zabaw… i jak to Patryk podsumował nadając filozoficzno-czeski charakter ostatniej wycieczce:
„Bytka, nie bytka, oto jest zapytka…” ![]()
![]()
![]()
![]()
1 komentarz
Kol3ktor · 21 grudnia, 2024 o 3:53 pm
Chciałbym wyrazić wdzięczność za klarowność w przekazie. Artykuł jest napisany w sposób, który pozwala uniknąć nieporozumień, jednocześnie dostarczając kompleksowej wiedzy.