Męska Gdynia 2023
Dzień 3
Po spokojnej nocy „U Wodza” ruszyliśmy w drogę. Jak na Góry Izerskie przystało, od razu zaczęło się z grubej rury
Od samego początku wyznaczona trasa nie pozwoliła nam zapomnieć, że kolejny dzień również nie będzie należał do łatwych
Jedynie widoki Karkonoskiego Parku Narodowego pozwalały nieco nacieszyć oko i podnieść motywację ![]()







Dobrze, że lubimy czytać tabliczki informacyjne, bo licząc na poznanie kolejnej ciekawostki przyrodniczej, kolejna tabliczka przypomniała nam o obowiązku zakupu biletów wstępu do parku narodowego ![]()
W końcu nadeszło nieuniknione… ![]()
Mimo szczerych chęci…
mimo wielkich sił nagromadzonych zeszłodniowym spaghetti carbonara…
musieliśmy się poddać i przejść do prowadzenia rowerów… ![]()
![]()
Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie pokonały nas strome podjazdy… nie pokonały nas kamieniste trasy… i nie pokonał nas brak sił czy motywacji… …pokonało nas siedmiu panów w pomarańczowych kubraczkach, którzy akurat dziś, na naszej trasie wylali nowy asfalt… ![]()
![]()
Po miłej rozmowie dostaliśmy zgodę na kontynuację podróży ale tylko pod warunkiem pchania rowerów poboczem, którego praktycznie nie było…
Na szczęście trwało to niecałe 600 metrów i znów mogliśmy ugniatać bolące tyłki ![]()







Dalsza część trasy wiodącą przez Karpacz z widokiem na Śnieżkę, była znów czymś niesamowitym ![]()
Na koniec dnia znów życie pokazało, że co by człowiek nie na planował, to i tak warto czasem coś zmienić. Mimo przygotowanej wcześniej trasy, postanowiliśmy zmodyfikować lekko drogę na camping i puścić się w dziesięciokilometrowy zjazd równiutkim asfaltem ![]()
Teraz już tylko pranie i regeneracja przed kolejnym dniem naszej podróży… ![]()
![]()
![]()








1 komentarz
Kol3ktor · 21 grudnia, 2024 o 3:53 pm
Chciałbym wyrazić wdzięczność za klarowność w przekazie. Artykuł jest napisany w sposób, który pozwala uniknąć nieporozumień, jednocześnie dostarczając kompleksowej wiedzy.