Męska Gdynia 2023
Dzień 14
To chyba jednak wcale nie trzynastki są pechowe… ![]()
Pobudka z widokiem nad Zalew Soliński zapowiadała wspaniały dzień. Po szybkim śniadaniu ruszyliśmy cztero i pół kilometrowym podjazdem w stronę Polańczyka. Od samego rana, mimo że wyspani, czuliśmy już zmęczenie…

Chwila przerwy na gofry z nutellą i rzut okiem na wspaniałą solińską zaporę
Dalsza droga przez Lesko i Sanok zapowiadała tylko bez emocjonujące dotarcie do celu. Jakże się i tym razem myliliśmy…

















Około dwudziestu kilometrów do celu na liczniku pojawiła się wiadomość: „Alert RCB. UWAGA dziś burze z gradem…”. Mocniej przycisnęliśmy na pedały by zdąży przez zapowiadaną ulewą. I prawie się udało… prawie…
Dosłownie 200 metrów od pola namiotowego zatrzymał nas prom płynący na drugi brzeg. I już nie zdążył po nas wrócić…
Rozszalała się potworna burza z gradem, którą na szczęście przeżyliśmy siedząc w samochodzie miłego Pana, który zawołał nas do siebie… Spoglądaliśmy tylko przez zaparowaną szybę na moknące rowery z nadzieją, że wodoodporność sakw i worków nie jest przereklamowana… Gdy grad ustał pracownik promu krzyknął z drugiego brzegu, że burza odcięła prąd i prom nie będzie pływał przez najbliższe trzy godziny… Objazd najbliższym mostem to 20 kilometrów w deszczu do campingu oddalonego o 200 metrów…

Gdy postanowiłem poinformować kierowców czekających aut o sytuacji z promem, los się do nas uśmiechnął… Po krótkiej rozmowie, właściciel wielkiej Toyoty HILUX zaproponował nam podwózkę z rowerami na pace
Byliśmy uratowani…
W blasku słońca, które zacierali już ślady po burzy rozkładaliśmy namiot i rozmyślaliśmy co przyniesie nam kolejny dzień…


1 komentarz
Kol3ktor · 21 grudnia, 2024 o 3:53 pm
Chciałbym wyrazić wdzięczność za klarowność w przekazie. Artykuł jest napisany w sposób, który pozwala uniknąć nieporozumień, jednocześnie dostarczając kompleksowej wiedzy.