Męska Gdynia 2023
Męska Gdynia ’23 – Dzień 1
Ekscytacja nową podróżą sięga zenitu 😁 i choć tym razem jest ona pomieszana z lekkimi obawami związanymi z profilem trasy ⛰️🏞️ to na szczęście ekscytacja wygrywa… 😜
Już to kiedyś pisałem, ale o której byśmy nie wstali to i tak jedziemy na pociąg z językiem na brodzie 😜 Wygodne, rozkładane fotele InerCity dowiozły nas do Wrocławia, a Koleje Dolnośląskie na granicę polsko-niemiecką. Zgorzelec (jak ostatnio :P) przywitał nas deszczem ale po piętnastu minutach stania pod drzewem ruszyliśmy w drogę 😁










Pierwszy dzień naszej tegorocznej wyprawy prowadził znanym nam szlakiem Odra-Nysa, który ciągnął się niemiecką stroną Nysy Łużyckiej. Był to jedyny odcinek, którego nie przejechaliśmy dwa lata temu, a który wydawał się całkiem inny od reszty. Asfaltowa ścieżka snującą się wzdłuż rzeki otulona leśnymi górkami, do złudzenia przypominała przełom Dunajca i nasze VeloDunajec na odcinku z Czerwonego Klasztoru prowadzącego do Szczawnicy. Tylko potężne wiadukty kolejowe rozpościerające się co chwilę nad rzeką przypominały, że jednak jesteśmy całkiem w innym miejscu.












Po czterdziestu pięciu kilometrach dojechaliśmy do pierwsze głównego punktu naszej tegorocznej trasy – Trójstyku granic. Flagi Polski, Niemiec i Czech co roku są świadkami obchodów uroczystości związanych z wejściem Polski do Unii Europejskiej. Na koniec dnia dojechaliśmy na camping w czeskim Gródku nad Nysą, gdzie na szczęście znalazło się dla nas ostatnie miejsce na rozbicie namiotu… 😁











1 komentarz
Kol3ktor · 21 grudnia, 2024 o 3:53 pm
Chciałbym wyrazić wdzięczność za klarowność w przekazie. Artykuł jest napisany w sposób, który pozwala uniknąć nieporozumień, jednocześnie dostarczając kompleksowej wiedzy.