Męska Gdynia 2024 – Rügen
MG’24 – Dzień 8
Lossin
– Świnoujście ![]()
Ostatni poranek na niemieckiej ziemi…
Wykorzystując rozładowany zegarek Patryka wyruszyliśmy godzinę wcześniej niż zwykle… ![]()
Przyjemna trasa prowadziła nas do miasta Wolgast, a że w końcu było z wiatrem – nie wiedząc czemu o godzinie 11.30 byliśmy już w połowie drogi ![]()







Gdy w końcu dojechaliśmy do wybrzeża wyspy Uznam nasze oczy zabłysły
ścieżka wiodącą tuż przy wydmie co rusz ukazywała nasz kochany Bałtyk… Nie wiem co jest tak magicznego w tym morzu, ale mimo kapryśnej pogody darzymy je niezwykłym sentymentem…
Ostatnie kilometry naszej niemieckiej przygody ciągnące się przez miejscowość Ahlbeck, były połączeniem zachwytu nad tą miejscowością z irytacją nad tłumami ludzi nie do końca rozważnie poruszającymi się po ścieżkach i chodnikach ![]()
![]()





W końcu dotarliśmy do granicy. Sławetna brama graniczna przy której codziennie dziesiątki „sakwiarzy” robią sobie zdjęcie, zazwyczaj na pamiątkę początku swojej przygody z podróżą wzdłuż polskiego wybrzeża…
I my zrobiliśmy sobie dziś takie zdjęcie, dokładnie takie samo jak pięć lat temu na początku trasy Świnoujście – Hel. Kto by pomyślał, że minęły już cztery lata. Gdzie te czasy, kiedy Patryk miał dziewięć lat i oficjalnie mogliśmy jeździć po chodnikach
.





Życiówka… o godzinie czternastej byliśmy już na kempingu. Po rozłożeniu obozowiska, szybkim prysznicu i w końcu porządnym praniu, ruszyliśmy na podbój Świnoujścia
krótkie wyjście na plażę przerodziło się w pięcio kilometrowy spacer pod charakterystyczny symbol Świnoujścia – Stawa Młyny – potocznie zwany białym wiatrakiem. Wieczór spędziliśmy na jedynym kempingu w Świnoujściu patrząc jak mewy wyjadają bułki z namiotów ![]()








0 komentarzy